S6306046.JPG

Witam, jestem Kubuś Matusiak...

Urodziłem się z 8 wadami serca:

DORV, TGA, ASD, VSD, HAA, CoA, nieprawidłowy kąt serca, powiększenie serca.

Mam torbiel w mózgu, astmę oskrzelową i podejrzenie padaczki.

Serdecznie prosimy o pomoc w zbieraniu funduszy na dalsze leczenie Kubusia.

Pomoc finansową prosimy kierować na konto:

Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

Bank BPH S.A.
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615

koniecznie z dopiskiem:
11690 Matusiak Jakub Tymoteusz– darowizna na pomoc i ochronę zdrowia


1% podatku prosimy przekazać w rozliczeniu rocznym PIT:

Nazwa OPP:
Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”
KRS: 0000037904
a w polu „informacje uzupełniające – cel 1%”:
11690 Matusiak Jakub Tymoteusz

 Podziękowania dla: Strony internetowe Olsztyn

W ciąży dowiedzieliśmy się o wadzie serduszka.. Najpierw o dwóch, potem trzech.. Później już tylko dochodziły następne...

Jeździliśmy z brzuszkiem po całej Polsce na kolejne badania, by jak najwięcej dowiedzieć się o chorobie Kubusia i jak najlepiej na to przygotować do walki o jego życie.

Czytając książki medyczne, publikacje, itp., próbowałam wyobrazić sobie kubulkowe poplątane serduszko. W tym celu zrobiłam rysunek, który uwzględniał 4 zdiagnozowane wtedy wady.

Narodziny Kubusia

Narodziny Kubusia

Kubuś na drugi dzień po urodzeniu (wcześniej nie mogłam go zobaczyć...) w inkubatorze, podłączony pod stały wlew dożylny Prostinu. Nie mogłam go przytulić, wziąć na ręce, pocałować... Mogłam tylko patrzeć i modlić się o cud...

Kolor skóry Kubusia jest już ładny na tych zdjęciach - gdy się urodził być ciemnofioletowy i wyglądał strasznie. Szybko zabrano mi go na drugi budynek.


Oczekiwanie na pierwszą operację

Z tym misiem- pozytywką Kuba pojechał na blok. 
Odprowadziłam go do tzw. 'białej linii' i kazano mi się pożegnać z dzieckiem...Jeden z rzadszych chwil, gdy otworzył oczka
Ostatnio echo - wciąż lekarze nie wiedzą jak ułożone są najważniejsze naczynia. Wszystko było w serduszko poplątane...Wreszcie mam dziecko na rękach! Tylko parę razy mogłam go przytulić...
Kubuś w plątaninie kabelków.
Po operacji było ich więcej.Wymęczony zasypia co chwilę

Oczekiwanie na pierwszą operację przedłużało się w nieskończoność...

Inne dzieci też czekały w kolejce.. Co rusz był nagły przypadek lub jakieś dziecko musiało natychmiast iść 'na stół'. Nie wszystkim się udało doczekać operacji... (*)

Kubuś, podłączony wciąż pod Prostin, był w coraz gorszym stanie (a dziecko musi mieć siłę do operacji), bardzo się pocił, męczył, ciężko oddychał, saturacje spadały... Profesor powiedział, że nie podoba mu się stan, w jakim Kubuś ma iść do operacji...

 

Operacja

Kubuś po pierwszej operacji

Jego stan był wciąż krytyczny... Inne dzieci już wyszły z Pop-u na kardiochirurgię, Kuba nie...

Był niestabilny i wciąż "karuzela": 'jest troszkę lepiej, może jutro odłączymy respirator'/ 'pani syn był znów reanimowany, jeśli przeżyje chociaż do wieczora...'

Tego obłędu nie da się opisać... Te przeżycia są nie do opowiedzenia..

Nie dawano mu żadnych szans na przeżycie ...

Niekończące sie komplikacje...

Z Pop-u Kubuś przeszedł na oddział intensywnej terapii przy bloku operacyjnym.

Jego życie było dalej zagrożone, a stan krytyczny niestabilny...

Był wielokrotnie reanimowany i ponownie zabrany na stół operacyjny, w celu wykonania reoperacji.

Zapalenie płuc i zagrażający życiu chłonkotok utrudniały leczenie i zabierały nadzieję lekarzy na uratowanie mu życia.

Przestałam robić zdjęcia... Nie byłam w stanie...

Ale wciąż miałam nadzieję i wierzyłam, że Kuba przeżyje.




© 2012 - 2017 Seruszko Kubusia wszelkie prawa zastrzeżone, realizacja SeoSoftware CMS